Klamka zapadła – w końcu masz swój wymarzony biznes! Własna działalność gospodarcza założona, wszystkie formalności dzielące od posiadania firmy przebrnięte i możesz dumnie nazywać się „przedsiębiorcą”. Gratulacje! Od teraz robisz to, co jest Twoją pasją, co Cię interesuje, dzielisz się tym, co robisz dobrze lub masz produkt, który rozwiąże problem, z jakim boryka się wiele osób.

Masz precyzyjnie zdefiniowaną grupę docelową, wiesz do kogo mówisz, doskonale znasz podstawowe benefity, jakie dajesz swojemu klientowi, co daje mu współpraca z Tobą. Przezwyciężasz opory przed marketingiem, sprzedażą, wychodzisz na zewnątrz i mówisz o tym, czym się zajmujesz. Przeprowadzasz kampanię reklamową, budujesz relacje z mediami i osobami, które mają wpływ na Twoich potencjalnych klientów, bierzesz udział w konferencjach, targach, eventach, co ma na celu szerszą komunikację. Inspirujesz się najlepszymi z Twojej działki. Robisz to, co oni. Coś jest jednak nie tak…

Nie ma efektów, jakich chcesz. Czujesz, że coś nie gra. Masz problem z zamknięciem sprzedaży. Twoje wyniki się nie polepszają. Klienci do Ciebie nie przychodzą. Albo nie jest ich tylu, ilu by Ci pozwoliło w pełni się z tego biznesu utrzymać i rozwijać firmę. Prawdopodobnie brak Ci odpowiedniej WYRÓŻNIALNOŚCI. Oni nie rozumieją dlaczego mają wybrać Ciebie!

 

W języku marketingowym mówimy o POD (point of difference), USP (unique selling proposition). W skrócie chodzi o to, by wyróżnić się od konkurencji w taki sposób, by konsument chciał kupić właśnie od Ciebie. By potencjalny klient w ogóle trafił do Ciebie. By Twój produkt albo Twoja oferta usług miała taki aspekt, który da Ci przewagę konkurencyjną. Ale nie tylko o to.

Wyróżnialność wśród konkurencji w Twojej kategorii, branży umożliwi Ci przyciągniecie osób, na których Tobie zależy. Chodzi o takie działanie, które będzie interesować, zwracać uwagę dokładnie tych osób, które mają potrzebę, którą zaspokajasz w skuteczny sposób. Dodatkowo są w stanie za nią zapłacić cenę, jaką oferujesz.

Przewaga konkurencyjna bazuje na podkreśleniu takich benefitów, czyli wartości, jakie dajesz swojej grupie docelowej, które Cię wyróżniają od innych, oferujących podobny produkt lub usługę.

 
5 wskazówek


1. Wróć do podstaw

W przypadkach, kiedy jakieś działanie nie przynosi oczekiwanych rezultatów, zawsze cofnij się do tego, do kogo kierujesz swój komunikat, do swojego wymarzonego klienta. On widocznie nie rozumie co do niego mówisz, jeśli nie decyduje się na działanie, którego oczekujesz. Zweryfikuj kto dokładnie należy do Twojej grupy docelowej, kim ten idealny klient jest, co jest dla niego ważne, na jakie jego potrzeby odpowiadasz i w jaki sposób. Dobre rozpoznanie swojej grupy i jej potrzeb to te podstawy, które umożliwiają skuteczną komunikację. Pamiętaj, że to zmienia się w czasie. Jeśli jesteś pewny/a obranego kierunku, to sprawdź czy bazujesz go na prawdziwych, aktualnych potrzebach.



2. Bądź w 100% sobą

Tylko jeśli sam/a będziesz autentyczny/a, Twój biznes będzie miał szanse sukcesu, który będzie długotrwały. W szczególności mówię tu o sytuacjach, gdy jesteś twarzą swojej marki. Zawsze zwracaj uwagę na rynek, jego potrzeby, to za co klienci chcą zapłacić. Dobierając jednak sposób zaspokojenia tych potrzeb słuchaj siebie, bo wtedy będziesz w stanie w tym wytrwać. Dotyczy to wszelkich benefitów, które proponujesz.

Określając jaką wartość dajesz wybieraj takie, które autentycznie możesz zapewnić, które dostarczasz lepiej niż inni. Podkreślaj co w Tobie wyjątkowe, jakimi metodami pracujesz, gdzie robisz coś lepiej lub co ma w sobie Twój produkt, co jest unikalne.


3. Poznaj konkurencję

Żeby wiedzieć jak zyskać przewagę konkurencyjną, trzeba na początku wiedzieć kto Twoją konkurencją jest. Dobrze poznaj środowisko, w którym działasz. Weź pod uwagę oczywiste zależności.

Jesteś właścicielem kawiarni na Rynku we Wrocławiu? Inne kawiarnie na głównym placu miasta będą dosyć jasnym wyborem. Ale pomyśl szerzej. Przy jakich okazjach klienci kupują u Ciebie kawę? Po udanych popołudniowych zakupach? Może herbaciarnia obok lub bar z wyciskanymi sokami to miejsca, które są równolegle z Twoją kawiarnią brane pod uwagę w czasie zakupów w mieście? Skup się na tych elementach, okazjach, parametrach, które są istotne i widzisz w nich potencjał.

Gdy już masz dobrze określoną konkurencję swojej marki, bądź świadomy/a jej działań. Wiedz co robią, jak odpowiadają na potrzeby rynku, w szczególności jeśli grupa docelowa jest identyczna. Nie chodzi o to, by się porównywać, by rywalizować, ale by lepiej zrozumieć swoich klientów oraz tak dopracowywać swoją ofertę, by robić to lepiej, szybciej, bardziej przystępnie niż inni.

Jestem zwolenniczką współpracy, a nie zwalczania konkurencji. Poznanie, co robi konkurencja nie ma na celu jej wykończenia, podejścia z stylu „albo my albo oni”. Uważam, że zawsze najważniejszy jest klient. Ta pojedyncza osoba, która przekracza próg Twojego sklepu, która klika na Twoją stronę, która zadaje pytanie na temat Twoich usług mailowo. Jeśli konkurencja ma taką samą grupę docelową, a zapełnia ich zapotrzebowanie w trochę inny sposób, inne benefity proponuje, to może to być również początek świetnej współpracy między Wami (?) Kto wie…

Nie chodzi o to, by przekonywać klienta, która oferta jest lepsza, tylko tak dobrać swoją niszę, by móc naprawdę efektywnie pomagać określonej grupie ludzi i być w tym jak najbardziej skutecznym. Może się okazać, że współpraca z najbliższą konkurencją pomoże nam pozyskać dokładnie taki profil klientów, jakim możemy najlepiej pomóc. A jeśli trafi do nas ktoś, komu lepiej pomoże konkurencja, wskażemy mu drogę. I obie strony będą zadowolone. To satysfakcja kleinta powinna być dla nas największym priorytetem.


4. Co masz Ty, czego nie mają inni 

Na to pytanie w dobrze zaprojektowanym pozycjonowaniu marki odpowiedź powinna paść od razu. Czym się wyróżniasz? Jaka jest Twoja unikalna propozycja sprzedażowa? Jaka jest przewaga konkurencyjna? Gdzie jest to, czym się wyróżniasz? Umiesz odpowiedzieć bez zastanowienia? Jeśli tak – brawo dla Ciebie! Jeśli nie, skorzystaj z ćwiczenia poniżej.

Ćwiczenie dla Ciebie:

Pomyśl o trzech głównych punktach, które będą charakteryzowały Twoja markę. O trzech benefitach, które w swoim zestawieniu powodują, że jesteś niepowtarzalny/a. Napisz 3 wyróżniki Twojej marki.

Podam Ci przykład. Posiadasz hotel. Twoja grupa docelowa to młodzi weganie przyjeżdżający nad polskie morze podczas swoich podróży po Europie. Liczy się dla nich łatwość zamówienia miejsc, bliskość natury, odnalezienie się w miejscu, gdzie język polski potrafi być barierą, jedzenie które nie pochodzi od zwierząt oraz to, żeby hotel wspierał inicjatywy odpowiedzialne społecznie.

To, co Cię może wyróżniać wśród konkurencji to wygoda bookowania miejsc on-line poprzez popularną aplikację, recycling (do budowy hotelu zostały użyte przetworzone materiały, wszystkie odpady są skrupulatnie segregowane, macie swoją oczyszczalnię ścieków) oraz menu zawierające opcje wegańskie, bazujące na lokalnych, certyfikowanych produktach.

Może Cię jednak wyróżniać wygoda porozumiewania się (obsługa płynnie mówiąca po angielsku, niemiecku i francusku, która poleca miejsca, które w okolicach można zobaczyć), umiejscowienie hotelu przy samej plaży oraz to, że procent kosztów pokoju jest przeznaczany na akcje wspierające środowisko naturalne.

A może Cię wyróżniać to, że hotel ma ogród, z którego pochodzi większość owoców i warzyw, z których przygotowywane są posiłki, każdy z pokojów ma taras, który wypełniony jest roślinami oraz przewodnik mówiący w obcym języku, który pokazuje podczas pobytu całą okolicę. Myślę, że wystarczy i wiesz o co chodzi 😉

Gdy już będziesz mieć te 3 wyróżniki, uczyń wszystko, by były one bardzo łatwo odczytywalne we wszystkim, co robisz.


5. Jak to komunikujesz?

Jeśli wiesz dokładnie czym się wyróżniasz i że to ma znaczenie dla Twoich klientów, teraz zastanów się jak to komunikować, by być dobrze zrozumianym/ą. By każdy, kto o Tobie usłyszy, przeczyta, trafi na Twoją stronę wiedział czym się wyróżniasz. By było to dla niego jasne. Żeby nie musiał się domyślać, doszukiwać.

Nie bój się wyróżnić z tłumu, zawęzić tego, co oferujesz. Być bardziej „jakimś/jakąś”. To dużo lepsze niż bycie zawsze w medianie, przeciętnym, takim jak inni. Jeśli się nie wyróżniasz od jakimś kątem, nie pokazujesz tego w swojej komunikacji i działaniach, to najczęściej ludzie nie będą rozumieli powodu dlaczego mają zapłacić Co określoną sumę, z jakiego powodu mają się zdecydować na Ciebie, a nie na inna osobę, oferującą to samo.

Jeśli komunikujesz do wszystkich (bo nie chcesz kogoś urazić, bo nie chcesz stracić jakiejś okazji sprzedaży), to Twój docelowy, precyzyjnie określony klient pewnie nie zrozumie co do niego mówisz. Będziesz od wszystkiego. A takich marek nie ma – od wszystkiego i dla wszystkich. I mówię tu nawet o najbardziej masowych produktach. Nie ma takiego, który by zadowolił każdego i za który każdy jest w stanie zapłacić odpowiednią sumę.

Wszyscy się między sobą różnimy. Chcąc nie chcąc jesteśmy unikalną mieszanką talentów i umiejętności, co czyni nas świetnymi w jednym, a mniej świetnymi w drugim;) Mamy swoje predyspozycje, które odpowiednio uwypuklone potrafią się stać naszą największa siłą.

Wyróżnienie się od konkurencji, znalezienie swojej unikalności i sposobu jej dostarczania jest fundamentem skutecznej komunikacji. Twoim celem jest przedstawiać swoją ofertę tak, by Twój wymarzony, idealny klient pomyślał sobie: „O ja!!! Oni to rozumieją, dokładnie tak u mnie jest”, „To jest to, czego mi teraz potrzeba”, „Ta dziewczyna wie o czym mówi. Trafiła w sedno”, „On zna to od podszewki. Dokładnie to jest to, z czym się zmagam”, „To, co mają, to to, czego właśnie szukam”.

I takich reakcji na Twoją ofertę i jej komunikację Ci życzę 🙂

Miłego popołudnia i do zobaczenia!

Ania

Każdy z nas się czegoś boi…

Lęk jest czymś tak normalnym i naturalnym dla człowieka jak oddychanie. Tak jesteśmy zbudowani, a dokładniej tak działa nasz mózg.

On nie jest po to, byśmy czuli się spełnieni i szczęśliwi, tylko po to, żeby umożliwić nam przetrwanie.

Wizja wychodzenia poza strefę swojego komfortu, wykonywania całkowicie dla nas nowych, nieznanych czynności uruchamia takie połączenia neuronalne, które albo blokują nasze działania i zastygamy w bezruchu, rośnie w nas lęk lub zaczynamy walczyć, skupiając się na tym, by wszelkie możliwe, niebezpieczne scenariusze się nam nie sprawdziły.

Kiedy lęk uniemożliwia nam realizację naszego pełnego potencjału, gdy czujemy, że możemy z siebie dać dużo więcej niż robimy to teraz, gdy czujemy się zdemotywowani i zagubieni co zrobić jako kolejny krok, by iść drogą serca, to najlepszy znak, że przezwyciężenie tego właśnie lęku da nam największy rozwój.

Taki lęk zawsze jest dla nas sygnałem gdzie potrzebujemy zmiany najbardziej.

W poprzednich częściach serii „Czego się bardziej boisz – porażki czy sukcesu” oraz „Skąd pochodzi Twój lęk?” pisałam o tym jak rozpoznać swój lęk, bo wiedza na ten temat sprawia, że staje się słabszy.

Dzisiaj więcej o tym jak sobie z nim radzić.

 

Jak RADZIĆ SOBIE z LĘKIEM?


1. Lęk nie dotyczy „tu i teraz”

Poza tym, że to nie dana sytuacja, rzecz, której się najbardziej boisz powoduje Twój lęk, tylko Twoje myśli na dany temat (o czym było w poprzedniej części), warto również pamiętać o kolejnej ważnej sprawie.

W znacznej większości lęk nie dotyczy tego, co dzieje się Tobie w danym momencie.

Jeśli boisz się odrzucenia, niezrozumienia, braku oczekiwanych rezultatów, braku wynagrodzenia za swoją pracę, że nie uda Ci się znaleźć klientów, oznacza to najczęściej, że dana sytuacja nie ma miejsca w tej chwili. To tylko projekcja Twojego mózgu, co mogłoby się zdarzyć złego, kiedy zrobisz „xyz”.

Nasza biologiczna reakcja powoduje jednak, że dla naszego umysłu nie ma znaczenia czy ta sytuacja się naprawdę dzieje czy tylko może się stać. Chemiczne bodźce powodujące określone fizyczne reakcje w organizmie są identyczne.

Czyli nieważne czy ta sytuacja ma faktycznie miejsce czy nie, odczucia masz takie same. A to bardzo zwodnicze. Gdy uświadomisz sobie, że to, czego się boisz, tak naprawdę się nie dzieje, łatwiej jest zrobić krok w tym kierunku.


2. Bądź w teraźniejszości

To niby tak oczywiste, a jednak warto się na chwilkę zatrzymać i uświadomić, że lęk przed zmianą pracy, inwestycją w swoją firmę, podjęciem decyzji o zmianie ścieżki zawodowej, przeprowadzeniem dużej kampanii marketingowej, rozpoczęciem działalności gospodarczej na własny rachunek, bez zobowiązań ale i wsparcia przełożonych – dotyczy PRZYSZŁOŚCI.

Tak! PRZYSZŁOŚCI – lęk przed zmianą głównie dotyczy PRZYSZŁOŚCI!

W dalekowschodnich kulturach często można spotkać się z powiedzeniem:

„Umysł to pamięć albo wyobraźnia. Pamięć dotyczy przeszłości, a wyobraźnia przyszłości (…) Będąc w przyszłości, pojawia się niepokój. Bądź tu i teraz, a wtedy nie będziesz się bać.”

U nas najczęściej też tak jest.

Póki lęk nie dotyczy zagrożenia życia albo zdrowia, bo np. w danym momencie stoimy nad przepaścią, to najczęściej lęk, o którym piszę dotyczy tego, co może się stać w przyszłości.

Im częściej będziemy obecni, świadomi teraźniejszości, danej chwili,  gdy mniej będziemy wyobrażać sobie, co może się stać, tym mniej będziemy czuć lęku.

Świetnymi narzędziami do bycia „tu i teraz” są medytacja, uważność, ćwiczenia oddechowe, modlitwa. Nieważne jakie są Twoje przekonania, w co wierzysz, możesz znaleźć to, co będzie Tobie odpowiadało najlepiej.

Im mniej będzie w Tobie myśli, im bardziej wyciszysz umysł, im więcej będziesz odczuwać chwilę teraźniejszą, czuć swoje ciało, tym więcej będzie u Ciebie spokoju. A wtedy łatwiej wychodzić poza strefę swojego komfortu.


3. Wdzięczność

Sposobem, który sama stosuję w nerwowych sytuacjach, jest wdzięczność.
Bo równocześnie nie może być w jednym momencie w Tobie i wdzięczności i lęku.

Podam przykład.


Mam w sobie wiele cech introwertyka. Jestem obserwatorem. Ciekawią mnie ludzie i lubię ich słuchać. Nie jestem osobą, która wchodząc w nieznane mi środowisko jest głośna, chce skupiać na sobie uwagę.

Przez lata częścią mojej pracy było prezentowanie planów strategicznych, osiągniętych przez moje zespoły wyników, planowanych kampanii reklamowych, szkolenia, występowanie przed dużą ilością ludzi, w naprawdę różnych okolicznościach i różnych krajach, mówiąc do tego językami obcymi, których najczęściej nie znałam na tak wysokim poziomie, by mieć pełną swobodę porozumiewania się.

Nie była to dla mnie naturalna sytuacja i by móc przekazać wiedzę w jak najbardziej zrozumiały sposób, użyć takich słów, żeby być zrozumianą, by wiedza, którą przekazuję, została w głowach osób, którym ją prezentowałam, musiałam wypracować sobie swój sposób, by móc być spokojną, by stres, lęk przed wystąpieniami publicznymi w takich okolicznościach mnie nie sparaliżował.

W takich sytuacjach świadomie wybierałam czuć wdzięczność za to, że mogę pracować nad takimi dużymi, znaczącymi projektami, które mają duży wpływ. Że mogę prezentować plan, który wypracowało wiele osób, a ja im głównie tylko przewodziłam i dawałam wskazówki.

Byłam wdzięczna, że mogę mieszkać i pracować w innych krajach, poznać lepiej kulturę, zwyczaje innych narodowości.

A w końcu czułam wdzięczność, że jest tyle osób, które przyszły i chcą w ogóle mnie wysłuchać.

Zmieniłam tak kąt patrzenia na daną sytuację i wielokrotnie stawałam na scenie, przed zarządem, przed setkami ludzi, którym prezentowałam coś, w czym widziałam wartość i nie było już miejsca na lęk i na zajmowanie tym swojego umysłu.

Taka zmiana nastawienia do danej sytuacji jest niezwykle skuteczna.


4. Perspektywa „babci w fotelu

To jest sposób, który stosowałam ilekroć dostawałam propozycję wyjazdu, by pracować za granicą  bądź weryfikowałam swoje pomysły, gdy inni pytali czy nie będę czegoś żałować.

Lęk przed podjęciem decyzji, która ma zmienić życie…

Póki jeszcze wszystko było w fazie negocjacji, gdy różne scenariusze brałam pod uwagę, gdy jeszcze stawiałam warunki i nie byłam 100% pewna czy zostaną zaakceptowane, gdy się wahałam i miałam nastawienie „jest taka szansa, ale nie wiadomo czy wszystko dojdzie do skutku”, to było ok.

Ale gdy miałam właśnie mieć spotkanie z przełożonym, który chciał usłyszeć czy jadę czy nie, czy przejmuję czyjeś obowiązki, czy podejmuję się jakiegoś wyzwania, to bardzo wyraźnie czułam co znaczy być poza strefą swojego komfortu.

Bo mówiąc „tak” wiedziałam na przykład, że za tydzień pakuję całe swoje życie i wyjeżdżam do Sankt Petersburga, a nie mówię ani słowa po rosyjsku poza ogólnie rozumianym „Na zdrowie”;), gdzie nie mam gdzie mieszkać, gdzie jadę z moim ówczesnym narzeczonym, który też nie mówi, nie czyta po rosyjsku i nie ma na razie pracy, gdy jeszcze nigdy w życiu w ogóle w Rosji nie byliśmy, za pół roku bierzemy ślub w Polsce, a ja nawet nie zaczęłam nic załatwiać…

Ważna jest wtedy perspektywa.

W takich sytuacjach wyobrażam sobie jak siedzę w fotelu, będąc już sędziwą babcią i myślę o swoim życiu.

Czy bardziej będę zadowolona, gdy powiem sobie, że podjęłam odważną decyzję, wyjechałam do obcego kraju bez znajomości języka i się go szybko nauczę, odnajdę w nowej rzeczywistości czy że się przestraszyłam braku komfortu, wybrałam bezpieczne środowisko i zostałam w domu?

Nawet jeśli cały wyjazd okaże się pomyłką, ja stracę możliwość awansu w kraju, skompromituję się brakiem znajomości języka, nie dogadam z zespołem itp, itd ;), to i tak będzie to dla mnie przygoda.

Odpowiedź zawsze była jasna i mocno rozróżniała co ważne dla mnie w danym momencie, a co nie.

I mogę potwierdzić, że moje liczne wyjazdy zagraniczne pokazywały wyraźnie do czego jestem zdolna, jak szybko się adaptuję, jak sprawnie potrafię się nauczyć komunikować skutecznie.

Nie twierdzę, że było łatwo. Było czasem cholernie trudno. Ale zawsze się opłacało. Tą technikę stosuję od dłuższego czasu w ważnych, zmieniających życie momentach podjęcia decyzji.

Odsunięcie się na moment od danej sytuacji, zastosowanie tzw. helicopter view i odniesienie do przyszłości – jak daną decyzję ocenię z perspektywy czasu.


5. 4 pytania Byron Katie

Ponieważ doskonale wiemy, że to myśli wywołują nasz lęk, możemy zastosować bardzo pomocną technikę Byron Katie i zadać sobie 4 pytania:

  1. Czy ta myśl jest prawdziwa? (Jeśli nie, idź do pytania 3)
  2. Czy jesteś absolutnie pewny/a, że to prawda? (Tak czy nie?)
  3. Jak reagujesz, co się stanie, kiedy wierzysz w tą myśl?
  4. Kim byś był/a bez tej myśli?

Ona stosuje ją przy każdej ograniczającej myśli. My możemy spokojnie zaadaptować tą technikę do myśli wywołujących lęk. Czasem stosuję ją w czasie moich sesji i widzę jak dobrze pracuje w klientach. Trzeba jednak wcześniej bardzo precyzyjnie określić jaka to myśl nas ogranicza, co jest barierą.


6. Działanie pozwala na zmniejszenie lęku

Kto kiedykolwiek stał poza barierkami mostu, z którego miał zaraz skoczyć do wody, a czuł w środku paraliżujący wręcz lęk patrząc w dół, nie widząc już dokładnie co jest pod jego stopami… i w pewnym momencie po prostu skoczył, wie o czym mówię.

Być może barierą jest tu wysokość (dla każdego inna jest wyzwaniem), dla innych jak bardzo rwąca jest rzeka lub jeszcze coś innego.

Dla mnie były to obie sprawy – wysokość 10-12 metrów i rwąca rzeka, z wodospadem zaraz obok. Ale skoczyłam. Bo działanie, którego się boimy, jak już się dzieje, zmniejsza lęk.

Gdy robimy to, czego się boimy, nie ma już co zajmować tym myśli, bo tyle się dzieje wokół, że skupiamy się już na zupełnie czymś innym.

Tak samo jest z działaniem, by spełnić swoje marzenia, a do którego droga, przez którą mamy przejść, niepokoi nas lub wręcz przeraża. Gdy zaczynamy działać, wysyłamy do mózgu informację „to się dzieje, chroń mnie teraz, cokolwiek się wydarzy”. To bardziej reakcja na zaistniałe sytuacje niż wyobraźnia co mogłaby się stać, gdyby… Bycie zbyt długo w tej drugiej fazie bardzo wyczerpuje. Wbrew pozorom łatwiej jest po prostu to zrobić. I pamiętać, że najczęściej w takich niekomfortowych, nowych sytuacjach, zawsze będziemy czuć, że jeszcze nie jesteśmy gotowi, że można się lepiej przygotować, więcej nauczyć. To jak z czekaniem na swoją kolej na egzamin. Może i nauczysz się jeszcze czegoś przez kolejne 5 minut, ale nie warto czekać i specjalnie odsuwać tego, czego się obawiamy w czasie, bo to działa na nas destrukcyjnie, tak jak chroniczny stres.


7. Wizualizuj

Wyobraź sobie siebie w sytuacji, gdy nie czujesz lęku (nawiązuję tu do ćwiczenia pierwszego z 1 części serii). Zobacz do czego jesteś zdolny/a, do czego możesz dojść, gdy nic Cię już nie blokuje, gdy nie blokujesz się sam/a.

Wyobraź sobie siebie, gdy działasz, nie myśląc o tym co może się złego stać, gdy nie rozpamiętujesz porażek z przeszłości, gdy nie jest dla Ciebie ważne co pomyślą o Tobie inni lub sam/a Ty. Wyobraź sobie swoje samopoczucie, jak się czujesz bez lęku, ile jest w Tobie siły. Im wyraźniejszy będzie to obraz, tym lepiej.


8. Ucz się od najlepszych

Nieważne w jakiej pracujesz branży, czym się zajmujesz zawodowo, jaką firmę prowadzisz, mogę prawie ze 100%-tową pewnością powiedzieć, że istnieje ktoś na kim możesz się wzorować w dojściu do tego, na czym najbardziej Ci zależy.

Odnajdź tą osobę, obserwuj i rób to, co ona. Zapytaj o radę, poproś o wskazówki. Tak odbywa się proces modelowania.

Jeśli odniosła sukces w tym co robi, to pewnie robi to dobrze. Poznaj jej receptę, jej techniki, strategie. Traktuj jako inspirację.

Nie chodzi tu o „małpowanie”, ale o naukę od najlepszych. Oni już przeszli przez trudną drogę eksperymentowania.

Dzięki inspirowaniu się nimi, możemy skrócić czas, jaki jest potrzebny na dojściu do wszystkiego metodą prób i błędów na samych sobie.


9. Odnajdź siłę do pokonania strachu w sobie

Prawdopodobnie możesz tego teraz nawet nie pamiętać, ale zachęcam Cię, byś zastanowił/a się kiedy w przeszłości się czegoś bałeś/aś i mimo to pokonałeś/aś w sobie barierę i zacząłeś/aś działać.

To Twój ogromny zasób. Zadaj sobie pytania:

  1. Kiedy byłem/am w podobnej sytuacji (gdy czułem/am lęk)?
  2. Co sprawiło, że sobie z nim poradziłem/am?
  3. Kto mi pomógł?
  4. Co zrobiłem/am, by zmienić swoje zastawienie?

Odpowiedzi będą dla Ciebie drogowskazem. Każdy z nas jest inny i inne sposoby działają na nas najskuteczniej.

Warto poznać siebie na tyle, by wiedzieć co jest efektywne u Ciebie.

Dodatkowo odpowiedzi na powyższe pytania pokażą Ci, że jeśli udało się coś w przeszłości, to z dużym prawdopodobieństwem może stać się tak i teraz. Nabierzesz większej pewności siebie, a ona sprawia, że lęk jest dużo mniejszy.


10. Rób to, czego się boisz 🙂

Najważniejsze jest, by zrozumieć, że zawsze będzie coś poza naszą strefą komfortu.

To tam będziemy się rozwijać najszybciej i najintensywniej.

Często boimy się właśnie tego, bo nasza podświadomość już wie, że idąc w danym kierunku, czeka na nas zmiana. A nasz mózg chce nas przed zmianą uchronić, dąży do zachowania status quo, bo wtedy jest najbezpieczniej.

Dopóki będziemy się rozwijać, uczyć się, będziemy czuć lęk.

Ale ważniejsze moim zdaniem jest nawet to, że tam gdzie lęk, tam największa dla nas szansa rozwoju, gdzie nasza siła i moc.

Wszystko, czego chcesz, jest po drugiej stronie lęku

Bo wielkość naszego sukcesu zależy od wielkości naszej strefy komfortu.

Im bardziej będziemy ją poszerzać, tym więcej będziemy wiedzieć, tym skuteczniej będziemy dążyć do spełnienia naszych zawodowych (choć nie tylko) dążeń.

Róbmy to, czego się boimy, każdego dnia. Próbujmy nowych rzeczy. Sprawdzajmy co jest dla nas najlepsze, gdzie i kiedy najlepiej się czujemy.

Może się okazać, że to, czego nie potrafimy sobie dziś wyobrazić, w niedalekiej przyszłości będzie w naszym zasięgu.

Zwracajmy uwagę na swoje myśli, bo to one nas potrafią blokować przed podjęciem wyzwania, które sprawi, że to, do czego dążymy, stanie się rzeczywistością.

Pisałam już o tym, ale powtórzę za Tonym Robbinsem. Często przeceniamy co możemy zrobić w ciągu roku, ale całkowicie nie doceniamy tego, czego możemy dokonać w ciągu dekady. Bo możliwe jest, żeby zarabiać na tym, co się kocha robić. By mieć karierę, która sprawia, że czujemy się spełnieni. Mimo, że w danym momencie wykracza to poza nasze wyobrażenia.

Takich wielkich osiągnięć, które dziś budzą w Was lęk, Wam życzę. Bo z lękiem będziecie już wiedzieć jak sobie poradzić 😉


Napiszcie mi która ze wskazówek była dla Was najbardziej wartościowa, co się Wam najbardziej podobało w całej serii „Zamień lęk na siłę” – jestem bardzo ciekawa.

Pracuję z pełnymi pasji właścicielami małych i średnich biznesów, przedsiębiorcami na początku swojej drogi w posiadaniu własnej firmy, osobami, które o swojej marce marzą, planują, rozwijają już istniejącą lub tymi, którzy chcą świadomie kształtować swoją markę osobistą… Bo kreowanie marek to moja pasja i się na tym znam 🙂 

Nie zliczę jednak tych wspaniałych, ambitnych ludzi, pełnych marzeń o tym jak mogłaby wyglądać ich marka, którzy mówią mi w którymś momencie o barierach – finansowych, osobistych, zawodowych…

Co się za tym kryje? Najczęściej lęk.

  • Lęk przed jakąś zmianą.
  • Lęk przed zachwianiem status quo.
  • Lęk przed nowym, które nie jest znane.
  • Lęk przed wyjściem poza strefę swojego komfortu.

    Wolą nie ryzykować, bo mogą ponieść porażkę albo i sukces, którego konsekwencji tak naprawdę się obawiają. A tam, gdzie lęk, tam jest i nasza moc.

W tym artykule kolejna odsłona ćwiczeń z serii „Zamień lęk na siłę”. Zapraszam! 

 

Z jakich przekonań pochodzi LĘK?

Kiedy wiemy skąd pochodzi nasz lęk, odejmujemy mu siłę. Wiedza daje nam pewność siebie. Lęk nie działa na nas już tak silnie jak wcześniej.

Dlatego najważniejsza sprawa na początek to zrozumienie, że lęk nie jest spowodowany rzeczą, sytuacją, czymkolwiek, czego się obawiasz. To, co powoduje Twój lęk to Twoje myśli na dany temat.

Powtórzę jeszcze raz…

To TWOJE MYŚLI na dany temat powodują, że się czegoś obawiasz! To TYLKO MYŚLI.

Wspaniała wiadomość jest taka, że masz zdolność, by swoje myśli zmienić lub na nie nie reagować. Możesz to sobie wyćwiczyć. Wystarczy trochę praktyki.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, prawda? 😉


Nasze myśli pochodzą z uświadomionych, a najczęściej nieuświadomionych przekonań na dany temat. Gdy poznamy te przekonania, okaże się, że łatwiej nam nie reagować na ograniczające myśli, które nam się pojawiają w głowie. Bo już wiemy skąd one pochodzą, z jakiego względu się u nas pojawiają. Będziemy również wiedzieć jak je zamieniać na wspierające.


Ćwiczenia dla Ciebie:

UWAGA! Ćwiczenia te są kontynuacją ćwiczeń z części pierwszej. Jeśli nie zrobiłeś/aś poprzednich, zajrzyj tuW pierwszym ćwiczeniu 1 opisałeś/aś swoją idealną sytuację – jakby wyglądało Twoje życie, Twój biznes, Twoja ścieżka zawodowa, gdy nie byłoby u Ciebie lęku. W ćwiczeniu drugim wypisałeś/aś 3 najczęściej powtarzające się myśli. Teraz ćwiczenia 3, 4, 5.

ĆWICZENIE 3
Zastanów się skąd pochodzą Twoje ograniczające myśli (czy jest to strach przed odrzuceniem, brakiem przynależności do grupy, pokazywaniem swoich zalet ale i swoich wad, tego co pomyślą o Tobie inni, czy dane działanie będzie skuteczne i da Ci klientów…) Pomyśl skąd wzięło się dane przekonanie (jakie wydarzenie z przeszłości sprawiło, że wierzysz, że będzie tak, a nie inaczej).

Podam Ci przykład. Krótka historia mojego życia…


Od małego słyszałam, że „tylko ciężka praca prowadzi do sukcesu”. Od 8 roku życia pracowałam. Zbierałam porzeczki i truskawki w wakacje u sąsiadów mojej babci. Pomagałam w wykopywaniu i sadzeniu cebulek kwiatów na plantacji. Pakowałam żwirek dla rybek do małych, plastikowych worków w garażu mojego wujka. Pracowałam w telewizji w programie dla dzieci. Pakowałam na nocnej zmianie proszek do prania w jednej z fabryk. Przez 5 lat uczyłam dzieci języka angielskiego. Gdy miałam 19 lat wyjechałam do Stanów Zjednoczonych, by tam pracować w gastronomii. Potem była Irlandia… Już nie będę wyliczać 😉

Od kiedy pamiętam, pracowałam i byłam przekonana, że praca powinna być ciężka, bo tylko wtedy można do czegoś dojść.

Jak to na mnie działało? Pracowałam dzień i noc nad każdym przydzielonym mi zadaniem. Zawsze czułam, że można coś poprawić.

Wypracowałam sobie perfekcjonizm do takiego stopnia, że nigdy praktycznie nie byłam w pełni zadowolona z uzyskanych efektów. Nawet wtedy, gdy tylko mnie chwalono i dostawałam nagrody za wyniki.

Kiedy wysyłałam maile późnym wieczorem z jakimś pytaniem i dostawałam odpowiedź od któregoś z moich podwładnych albo współpracowników kilka minut póżniej (czyli ktoś też pracował w danym momencie, mimo że godziny pracy juz dawno się skończyły), traktowałam to jako wysoki poziom zaangażowania w sprawy firmy, w wykonywaną pracę. Dodatkowo były to najczęściej osoby, które uważałam za te, które odnoszą sukces.

Wszystko składało się w jedną całość – oni odnoszą sukces w tym, co robią, bo ciężko pracują. Nie muszę chyba dodawać, że wielokrotnie siedząc w biurze w późnych godzinach wieczornych, gdy nawet firma sprzątająca dawno skończyła swoją pracę, a ja przerabiałam przesłane mi przez kilka osób z zespołu tabelki, żeby zaprezentowane dane wyglądały dużo bardziej spójnie, czułam jedynie narastającą w środku frustrację. Prosta droga do wypalenia zawodowego…

Gdy natomiast coś przychodziło mi łatwo – czułam, że mi się ten sukces wcale nie należy, że za prosto to przyszło. Miałam poczucie winy zamiast radości.

Nie zauważałam, że przyszło prosto, bo to, co robię, jest dla mnie naturalne, że wykorzystuję moje wrodzone talenty do rozwiązania danego zadania. I działałam wbrew sobie angażując się w projekty, które wymagały ode mnie ciężkiej pracy, bym wypracowany sukces mogła w pełni docenić.

Uświadomienie sobie, że wcale nie muszę pracować ciężko, ale mądrze (WORK SMART, not HARD), pomogło mi zrozumieć, że mogę dużo lepiej wykorzystywać to, co robię dobrze, zmienić to, co robię na co dzień, zacząć zarabiać na tym, co jest moją pasją, robić to, co kocham i to, co przychodzi mi łatwo, a przy okazji być za to dobrze wynagradzana.

Stąd moja olbrzymia pasja, by dzielić się tym z innymi. I stąd pomysł na swoją firmę, bo to ona daje mi pełną wolność wyboru, żeby zajmować się tym, co przychodzi mi łatwo.


A teraz Ty pomyśl o tym jakie ograniczające przekonania stoją za niewspierającymi Cię myślami. Do dzieła!

ĆWICZENIE 4
Spójrz teraz na wypisane swoje przekonania i odpowiedz na pytania:

  • Jak bardzo prawdziwe jest Twoje przekonanie?
  • Jak bardzo pomaga Ci ono w realizacji Twoich celów?


ĆWICZENIE 5
A teraz zamień każde z ograniczających przekonań na wspierające.

Jak to zrobić?

  • Napisz koło każdego z odkrytych przekonań pozytywne.
    Mój przykład: zamieniłam moje przekonanie „tylko ciężka praca prowadzi do sukcesu” na „można odnieść sukces pracując mądrze, łatwo i przyjemnie” (bo jak robi sie coś, co się kocha, to nie odczuwa się tego jako ciężka pracę).

    Teraz kolej na Ciebie i pracę nad Twoimi przekonaniami.

Ważne! Z profesjonalnego puntu widzenia muszę tutaj dodać, że nie zawsze udaje się odkryć ograniczające przekonanie w czasie krótkiego ćwiczenia. Czasem potrzeba pomocy osoby, która zada Ci kilka głębszych pytań, zauważy sposób Twojego mówienia, zwróci uwagę na słowa, których używasz, by określić dane zjawiska w twoim życiu. Tak działa między innymi coach – pomaga Ci zauważyć to, czego sam/a nie widzisz. Ale nie znaczy to, żeby nie spróbować. Po pomoc zawsze można się zwrócić, gdy się nie uda, a uznasz, że to dla Ciebie ważne, by pójść dalej, osiągnąć więcej.

Tego Wam dzisiaj życzę – byście poszli dalej, osiągnęli więcej, w pełni wykorzystywali swój potencjał. Tutaj kolejną część serii artykułów.

Dajcie znać jak jest u Was. Co ciekawego pojawiło się w czasie ćwiczeń? Co wynosicie pozytywnego z kolejnej dawki „zamień swój lęk na siłę”?

Powodzenia!

 

Pomyśl o kimś, kto według Ciebie odniósł niezaprzeczalny sukces. Jak często porównujesz się do tej osoby – gdzie ona jest, a gdzie jesteś w tym momencie Ty?

Jak rozwija się biznes tej osoby, ilu ma klientów, ile zarabia, jak inspirująca jest dla innych, jak wygląda jej dzień, jakie ma stanowisko i czym charakteryzuje się jej praca, jakie hobby może realizować, na co może sobie pozwolić, iloma osobami zarządza, co o niej myślą inni, jakim jest przedsiębiorcą, co może robić poza pracą, gdzie może pracować itd., itd…

Śmiem twierdzić, że bez względu na Twoją samoświadomość, rozwój osobisty, sytuację zawodową, miałeś/aś w życiu takie chwile, gdy patrzyłeś na osobę, która ma to, czego chcesz, do czego dążysz i przyszła Ci do głowy myśl:

  • „nie mam takiej pewności siebie jak…”
  • „nie mam takich zdolności…”
  • „nie umiałbym/abym tak pracować jak…”
  • „nie mam tyle kontaktów jak…”
  • albo nawet „nie jestem tak dobry/a jak…”
  • „nie jestem wystarczająco zdolny/a”
  • „nie jestem wystarczająco mądry/a”…

I zamiast zmotywować się, by podjąć działanie, które pozwoliłoby Ci realizować Twój potencjał, to myślenie spowodowało coś innego – powstrzymało Cię przed zrobieniem czegokolwiek.

Oczywiście możesz należeć do tej grupy wybrańców, którzy mają tak ogromne szczęście być pewnym siebie w 100%, od najmłodszych lat (bardzo zazdroszczę)…

Często jednak tą pewność siebie i motywację do podejmowania działań mimo demotywujących myśli, zwątpienia czy to ma sens, trzeba sobie wypracować, krok po kroku. A najczęściej opór przed podjęciem działania czy nawet posiadaniem swojej wizji celu spowodowany jest lękiem.

To my najczęściej jesteśmy dla siebie największą barierą do osiągnięcia sukcesu.

Tak było w moim przypadku i ma miejsce w życiu zawodowym moich klientów. Obserwuję wiele osób, które bardzo podziwiam, bo są świetni w tym co robią: Oprah Winfrey (mimo tak trudnego dzieciństwa, tak wiele osiągnęła, uwielbiam jej SuperSoul Sundays), Richard Branson (przedsiębiorczość), Tim Ferris (łamanie schematów), Brené Brown (autentyczność), Tony Robbins (efektywność), Gretchen Rubin (głód wiedzy), Marie Forleo (realizacja wielu pasji na raz), Jessica Alba (businesswoman i matka, promuje markę, która jest bezgranicznie spójna z jej wartościami – zresztą bardzo mi bliskimi)…

Lista jest dłuuuga, ale nie będę Was zamęczać 😉 Każdy ma coś, co podziwiam i co chciałabym widzieć w sobie (nota bene: Wiedzieliście, że macie w sobie część tego, co podziwiacie u innych? Dlatego z Wami to rezonuje. Tylko czasem trzeba to dużo bardziej uwypuklić).

Porównywałam się z nimi nie raz, tylko nie było to dla mnie zbyt motywujące. Zajęło mi trochę czasu, by odkryć, że patrzenie na to, co dokonali, gdy byli już prawdziwymi mistrzami, powoduje u mnie uczucie, że nie jestem wystarczająco dobra, mądra, znana, zdolna, z odpowiednią siłą przebicianie mam odpowiednich cech i umiejętności, które mają oni…

Teraz już wiem, że tak jesteśmy zbudowani i tak działa nasz mózg, że gdy mamy zrobić coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie robiliśmy, czujemy niepewność, szukamy jakich umiejętności nam brakuje, czego jeszcze nie mamy.

Wtedy lęk uruchamia pewne połączenie neuronalne w naszym mózgu, które blokują jego część odpowiedzialną za motywację do podejmowania działania. Aktywują korę przedczołową, która (mówiąc najprościej) nie tylko pokazuje nam wszelkie nasze wspomnienia, nasze dotychczasowe doświadczenie, ale również projektuje na przyszłość wszelkie możliwe negatywne scenariusze, które mogą się ziścić.

Naszą reakcją są najczęściej zablokowanie wszelkich działań, wycofanie się lub walka, by wymyślone scenariusze się nie ziściły.

Każdy z nas ma jakieś lęki. I strach to bardzo zdrowa, naturalna reakcja. Przez lata pomagała nam przetrwać w trudnych, niebezpiecznych sytuacjach [Pamiętajcie proszę, że strach i lęk to nie to samo; strach jest spowodowany realnym zagrożeniem, lęk jest bardziej irracjonalny, a jego źródło ma charakter nieokreślonego bliżej niebezpieczeństwa].

Prowadząc własny biznes, kreując markę osobistą, markę komercyjną, projektując swoją ścieżkę kariery powoduje on jednak, że tracimy lata na realizację skutecznych strategii i ogromne ilości energii, by walczyć z tym, co mogłoby się stać. A najprawdopodobniej nigdy się nie stanie.

Jak sobie z tym radzić? Lęk może z naszego nieprzyjaciela zamienić się w naszego sprzymierzeńca.

Dziś pierwsze zadanie  z krótkiej serii „Zamień lęk w siłę”! – określenie skąd on pochodzi. Zapraszam do ćwiczenia.

Jak jest u Ciebie?

CZEGO SIĘ BOISZ: SUKCESU CZY PORAŻKI?

Uświadomiony bądź nieuświadomiony lęk czuć możemy przed porażką, ale i przed sukcesem.

Zadanie dla Ciebie (możesz je tu wydrukować klik):
Usiądź w spokojnym miejscu, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał ani spoglądał przez ramię 😉

ĆWICZENIE 1
Napisz na kartce (około 3-5 minut) jak wyglądałoby Twoje życie zawodowe, Twoja firma, rozwój Twojego biznesu, Twoje życie, jeśli pozbyłbyś/abyś się wszelkich lęków, które się z tym wiążą. Opisz dodatkowo jak będzie wyglądać Twój dzień, co będziesz robić, z kim pracować, jak będziesz się z tym czuć.

ĆWICZENIE 2
Przeczytaj poniższe określenia. Wypisz na kartce ilość stwierdzeń z każdej grupy, które do Ciebie „przemawiają”, które Ciebie w jakimś stopniu dotyczą. Nie zastanawiaj się nad tym zbyt długo.


Lęk przed osiagnięciem sukcesu

  • Razem z sukcesem przychodzi mnóstwo odpowiedzialności, którym mogę nie sprostać.
  • Na samym szczycie jest bardzo samotnie.
  • Ludzie, którzy osiągnęli sukces, nie mają czasu na życie prywatne i ich bliscy często na tym cierpią.
  • Jeśli już osiągnę to, czego chcę, to może się okazać, że wcale tego nie chciałem/am.
  • Ludzie sukcesu są pracoholikami.
  • Wszystko, co  jest w świecie ludzi sukcesu, jest dla mnie wielką niewiadomą.
  • Moje relacje z innymi ucierpią, gdy odniosę prawdziwy sukces. Może on mnie zmienić, a ja stracę miłość rodziny i moich starych przyjaciół.
  • Jak osiągnę wszelkie sukcesy, których pragnę, mogą mnie one nie zaspokoić.
  • Gdy odniosę sukces, stracę swoją prywatność i bezpieczeństwo bycia anonimowym. Ludzie zaczną mnie rozpoznawać, a ja chcę mieć swoje prywatne życie dla siebie.
  • Ilość pracy potrzebnej do osiągnięcia sukcesu pochłonie cały mój wolny czas.
  • Jak już osiągnę sukces, boję się jak go utrzymam.
  • Ludzie będą chcieli wykorzystywać mój sukces dla swoich celów.
  • Jeśli osiągnę sukces, stracę swoją dotychczasową tożsamość – to, kim teraz jestem.
  • Ludzie będą o mnie plotkować i mówić nieprawdę, jeśli odniosę sukces.
  • Moi przyjaciele już nie będą mnie lubić. Stracimy wspólne tematy do rozmowy, nie będziemy już siebie rozumieć.
  • Nie mogę odnieść sukcesu sam/a.
  • Ludzie odkryją, że mój sukces jest niezasłużony, że tak naprawdę nie jestem tak dobry/a jak mówię.
  • Sukces sprawi, że będzie zbyt wiele żądań ode mnie z zewnątrz, którym nie będę w stanie sprostać.
  • Inni będą mi zazdrościć.
  • Stracę możliwość brania na siebie dodatkowego ryzyka.
  • Sukces sprawi, że będę czuć się winny/a, że mi się powiodło, a nie komuś innemu.
  • Ludzie mnie opuszczą.
  • Nie będę mieć możliwości bycia kreatywnym/ą i innowacyjnym/ą.
  • Nie jestem na tyle dobry, by sukces, który osiągnę, utrzymać.
  • Nie jestem pewny/a, że będę w stanie być liderem dla ludzi, gdy obejmę wyższe stanowisko, gdy moja firma się rozrośnie i będą zatrudniać innych ludzi.
  • Teraz nie muszę tracić energii na utrzymywanie sukcesu, utrzymanie tzw. momentum.
  • Nie jestem chyba w stanie dać sobie rady z wszelkimi obowiązkami, które idą za osiągnięciem prawdziwego sukcesu.


Lęk przed porażką

  • Obawiam się co ludzie o mnie pomyślą, jeśli spróbuję coś zrobić i się nie uda.
  • Osobom takim jak ja, życie często rzuca kłody pod nogi.
  • Potwierdzę samemu/ej sobie moją niską wartość siebie.
  • Boję się, że skończę jak…. (moja matka, ojciec, babcia, brat…)
  • Boję się, że się do tego nie nadaję.
  • Co pomyślą o mnie moi obecni/dawni współpracownicy, gdy mi się nie uda?
  • Jeśli odniosę porażkę, ludzie mnie nie będą cenić.
  • Odnosząc porażkę potwierdzę swoją niską samoocenę.
  • Osoby, które cenię, odrzucą mnie, jeśli mi się nie powiedzie.
  • Jeśli mi się nie uda, ucierpi moja rodzina, moi bliscy.
  • Moi przyjaciele i rodzina stracą do mnie szacunek.
  • Obawiam się pokazać siebie jaki/a naprawdę jestem.
  • Jeśli to zawalę, nie będzie kolejnej szansy.
  • Takie ryzyko, jakie niektórzy biorą na siebie, jest kompletnie nieodpowiedzialne.
  • Stracę jeszcze więcej szacunku dla samego/ej siebie.
  • Boję się udowodnienia sobie, że nie jestem nikim wyjątkowym.
  • Kolejna porażka tylko ugruntuje mnie w przekonaniu, że to, co robię, jest bez sensu. I wpłynie to na poczucie mojej własnej wartości.
  • Nie chcę udowodnienia, że nie jestem wystarczająco inteligentny/a, oczytany/a, przebojowy/a jak inni.
  • Boję się, że wyrzucę pieniądze w błoto.
  • Jeśli odniosę porażkę, nic mi już nie zostanie.
  • Moim znajomym, przyjaciołom się nie udało. Czemu ma się udać mi?
  • Jeśli zaryzykuję, mogę nigdy nie wrócić do punktu, w którym jestem teraz.
  • Wszyscy wokół odnoszą sukcesy. Kolejna porażka pokaże mi, że faktycznie nie należę do tej grupy.
  • To, gdzie jestem teraz, nie jest sytuacją idealną, ale lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
  • Jest tyle nieprzewidywalnych sytuacji. Nie mogę się od nich wszystkich ubezpieczyć. Boję się, że zdarzy się coś, na co kompletnie nie mam wpływu.
  • Nikt nie chce się przyjaźnić z osobami, które ponoszą porażki.
  • Jeśli mi się nie uda, to się załamię.

    Zapisz teraz na kartce 3 stwierdzenia, które trafiają w Twoim przypadku „w sedno”. Jeśli nie jest to żadne z powyższych, dopisz swoje. Ważne, żeby było to to, co naprawdę czujesz myśląc o wyzwaniu związanym z budowaniem swojej firmy, rozpoczęciem działalności gospodarczej na własną rękę, odejściu z firmy, w której pracujesz, by realizować to, co tak naprawdę być chciał/a, poszukiwaniem nowej pracy, rozwojem firmy (zatrudnieniem nowych ludzi, zainwestowaniem itp.).

    Zastanów się który lęk jest silniejszy – lęk przed porażką, czy może sukcesem. Których stwierdzeń masz więcej? Które bardziej na Ciebie „działają”?

GRATULACJE! Jeśli wykonałeś/aś to ćwiczenie, to jesteś na najlepszej drodze, by zamienić swoje lęki w siłę, która pozwoli Ci zbudować swój biznes albo ścieżkę zawodową z odwagą, pasją i energią, by przynosiła nie tylko dumę i spełnienie, ale również i dochody na poziomie, jaki chcesz.

W kolejnym artykule następny krok, by zamienić nieprzyjaciela – lęk w swojego sprzymierzeńca!
Do zobaczenia!

PS. Napiszcie jak jest u Was. Czy lęk przed porażką czy sukcesem jest dla Was większy? Nie musicie w komentarzach, jeśli nie chcecie (choć głośne nazwanie go pozbawia go mocy i polecam to zrobić ). Napiszcie mi wtedy wiadomość prywatną. Uwielbiam czytać co mi piszecie i jak na Was działają poszczególne ćwiczenia! Pozdrawiam i dziękuję, że znaleźliście czas, by przeczytać ten post !


 

Jeśli prowadzisz własny biznes, proponujesz swoje usługi, masz firmę, oferujesz produkty, jesteś przedsiębiorcą, tworzysz markę osobistą lub komercyjną – to ZAJMUJESZ SIĘ MARKETINGIEM I SPRZEDAŻĄ, a nie tylko zapewnianiem pewnych usług lub produktów dla swojego klienta.

Może dosadnie to powiem, ale…. Im szybciej zrozumiesz tę zależność, tym lepiej dla Ciebie i wyników Twojego biznesu.

Jeśli prowadzisz firmę, robisz coś dla innych. Nie będziesz długo właścicielem biznesu, jeśli nie będziesz mieć klientów, którzy będą w stanie Ci za to, co oferujesz, zapłacić.

Marketingiem i sprzedażą zajmować się musisz, by Twoja grupa docelowa jak również Twoi klienci w ogóle dowiedzieli się, że istniejesz, gdzie Cię można znaleźć, jak zaspokajasz ważną dla nich potrzebę, czyli jakie benefity im proponujesz i rozwiązujesz problem.

Możesz oczywiście wybudować wspaniały hotel w środku pustyni i czekać aż jakiś klient pojawi się na horyzoncie. Albo jako bloger mieć świetną stronę www, ale nie budować jej w oparciu o CMS (Content Management System) tak, że prawie niemożliwym jest odnaleźć ją poprzez wyszukiwarki internetowe. Możesz również napisać świetną książkę, wydać ją i… schować ją do szuflady. Tylko po co?

Jeśli Twoim celem jest rozwój biznesu albo swojej ścieżki zawodowej, potrzebujesz komunikować się ze swoim targetem – ludźmi, którzy będą chcieli Ciebie słuchać i zapłacić Ci za to, co robisz, bo będzie to miało dla nich wartość.

 

Dużo osób myśli, że sprzedaż i marketing to MÓWIENIE o tym, co sprzedajemy. Otóż NIE! Najważniejsze jest SŁUCHANIE tych, których problem chcemy rozwiązać…

4-change

 

Marketing to dla mnie budowanie relacji z Twoją grupą docelową, potencjalnym i aktualnym klientem. Służy aktywnej, dwustronnej komunikacji. Poznaniu Twojego idealnego klienta oraz jego otoczenia w jak najlepszy sposób, by jak najlepiej odpowiadać na jego potrzeby, które dodatkowo zmieniają się w czasie.

Wielu moich klientów podczas coachingu biznesowego to właściciele start-upów, nowych biznesów, które albo nie istnieją na rynku zbyt długo albo dopiero zaczynają. W tych przypadkach najczęściej twórca biznesu lub właściciele spólki zajmują się sami wieloma działaniami, które w większych, bardziej rozwiniętych firmach scedowuje się na duży zespół pracowników lub decyduje się na outsourcing. Jednakże nawet w tych sytuacjach, gdy zatrudniamy specjalistów od marketingu i sprzedaży, nie zwalnia nas to od myślenia o tych obszarach działalności w ramach naszej firmy. Jako właściciele swoich biznesów ZAWSZE zajmujemy się marketingiem i sprzedażą.

 

 

A dlaczego o tym dzisiaj?

 

Widzę dookoła wiele wspaniałych biznesów, które posiadają bardzo ciekawą ofertę. Korzystam z produktów firm, na które natknęłam się zupełnie przez przypadek i od tamtej pory jestem wiernym klientem. I aż mi szkoda jak obserwuję ich działania w Internecie, wchodzę na ich strony www, odwiedzam ich sklepy internetowe, oglądam materiały firmowe, reklamowe, czytam artykuły umieszczane na blogach firmowych i…

  • widzę mnóstwo niewykorzystanych szans na zdobycie cennych informacji o ich kliencie,
  • brak komunikacji, brak interakcji i budowania relacji,
  • sklepy tak mało przyjazne użytkownikom, że naprawdę trzeba osób zdeterminowanych, by odnaleźć to, czego szukamy, a jeszcze bardziej, by dokonać tam zakupu,
  • utrudnione możliwości przesłania feedbacku, reklamacji, zapytań…
  • Znam wielu świetnych coachów, terapeutów, którzy są ekspertami w tym, co robią, ale zamykają się w swoich 4 ścianach gabinetu (czyt. swojej „kryształowej wieży”) i naprawdę bardzo się starają, by nie odnalazły ich osoby, którym mogą pomóc.

Gdy pracuję z nimi, często pojawia się stwierdzenie typu:

Ja to robię z potrzeby serca, bo to kocham, bo mam poczucie misji, bo mi to sprawia radość… I? I nie chcę zajmować się marketingiem i sprzedażą.


 


Najczęściej gdy nad tym pracujemy, okazuje się, że stoją za tym ograniczające przekonania na temat oferowania swoich usług, promowania ich, swoich finansów albo samych działań w ramach marketingu i sprzedaży.

 

 

Tylko wiedz o jednym…

 

Jeśli nie będziecie promować swoich usług, to niestety zajmie Wam dużo więcej czasu, by pojawił się ktoś, komu tak bardzo chcecie pomóc, bo po prostu nie będzie wiedział o Waszym istnieniu!

Zajmie Wam bardzo dużo czasu i energii, by być w miejscu, w którym marzycie być i mieć wyniki, których pragniecie.

A wiedza na temat tego jak zrobić to skutecznie jest już od dawna ogólnie dostępna. Wystarczy poszukać eksperta niedaleko siebie lub w Internecie (gdzie obserwuję wiele prężnie działających osób, które naprawdę wiedzą, co mówią).

 

 

Skutecznie, czyli jak?

 

Pisząc o promowaniu siebie, swoich usług lub produktów, promowaniu swojej marki, nie mówię o rozkładaniu wszędzie, gdzie popadnie, swoich ulotek.

Nie mówię też o spamowaniu wydrukowaniu swoich wizytówek lub występowaniu na wszelkich możliwych konferencjach branżowych bez żadnej wizji celu.

Chodzi mi o strategicznie zaplanowane działania, które pomogą dotrzeć do Waszej grupy docelowej i pokazać im, że świetnie rozumiecie ich potrzeby i potraficie je zaspokoić w odpowiedni sposób, za cenę jaką oni są w stanie zapłacić. 

By do tego dojść, potrzebujecie mieć regularny kontakt ze swoim klientem, najlepiej bezpośredni – poprzez rozmowę, zadawanie pytań, KOMUNIKACJĘ.

Potrzeba na to czasu, uwagi, zaangażowania ale pozwoli to na rozwój Waszego biznesu. I na swój własny rozwój.

Nie znam bowiem bardziej rozwijającego przedsięwzięcia niż prowadzenie własnej firmy, niż realizacja swojej pasji.

No właśnie! Realizacji Waszych pasji Wam życzę! By inni płacili Wam za to, co kochacie robić! Skutecznie zaplanowane działania marketingowe i sprzedażowe tylko Wam w tym pomogą 🙂

 

TERAZ PYTANIE DO WAS:

Jak często rozmawiasz ze swoim potencjalnym lub obecnym klientem? Kiedy zrobiłaś/eś to ostatni raz? 
Jeśli tego nie robisz – co stoi na przeszkodzie? Czego się obawiasz?
Jestem bardzo ciekawa! Być może będą Wam mogła pomóc.

 

Do zobaczenia  w kolejnym artykule!